W życiu panuje generalna zasada, że aby coś osiągnąć, należy się o to postarać. Cokolwiek miałoby to być! Jeśli chcemy się nauczyć obcego języka, idziemy do szkoły, kupujemy książki i kursy, opłacamy prywatnego nauczyciela. Cokolwiek jednak nie przedsięweźmiemy, wymagane jest poświęcenie naszego czasu i naszej energii. Nikt za nas się języka obcego wszak nie nauczy! Podobnie jest z zachowaniem formy fizycznej. Idziemy na siłownie, katujemy ciało ćwiczeniami, stosujemy odpowiednią dietę – często drakońską, zmieniamy nawyki. Nic nam nie da, jeśli za nas będzie ćwiczył trener, testy językowe rozwiązywał nauczyciel, czy niesmaczne posiłki zjadał dietetyk.

W rozwoju duchowym jest bardzo podobnie, jak i we wszystkim. Nic nie da zawezwanie Anioła Stróża, jakiegoś boga, demona, ducha – aby dokonał za nas mentalnego wyzwolenia. Ba! W przeciwieństwie do fizycznego trenera i dietetyka, takiej formy pomocy duchowej nie jesteśmy w stanie w żaden sposób zweryfikować. Otrzymywane wskazówki mogą więc okazać się błędne.

Człowiek w swojej naturze jest raczej leniwy. Najchętniej by się wyłożył w wannie obstawionej przepysznymi ciastami i pucharami wina, a ćwiczenia oglądał na ekranie telewizora. Przynajmniej tak podchodziły do życia kobiety, z którymi się wiązałem w przeszłości. I choć większość z nas zdaje sobie sprawę, że takie podejście będzie nieefektywne w fizycznym świecie, ciągle dominuje przekonanie, że w świecie duchowym jest inaczej. Tam się rzekomo wszystko robi samo, za nas. Wystarczy powiedzieć “oddaje się Twojej Boskiej Woli Boże, Aniele, Demonie etc”. “Rob, co chcesz i wyzwól mnie!”. Tymczasem świat duchowy niczym nie różni się od świata fizycznego.

W buddyzmie therawada jednym z podstawowych treningów jest dieta jednego posiłku dziennie, która często przyjmuje także formę przyjmowania pokarmu stałego jedynie w czasie od wschodu słońca do południa. Sami mnisi owo wskazanie mają bardziej rozpisane, gdyż oprócz czasu przyjmowania posiłku, zobligowani są przestrzegać sposobu jego zdobywania, jak również narzuconych technik samej konsumpcji. Niemniej jednak osoby praktykujące buddyzm w tradycji therawada powinny ograniczyć się do spożywania posiłków stałych jedynie w godzinach przedpołudniowych.

Po co się tak katować, zapytacie? Otóż nie jest to wcale katorga, lecz zwykły trening charakteru. Zwierzęta wcale nie jedzą pięciu posiłków dziennie. Niektóre z nich zdobywają pokarm jedynie kilka razy w miesiącu. Człowiek w dawnych czasach także nie jadał kilkukrotnie w ciągu dnia, lecz jeden bądź dwa posiłki. Dieta taka pozwalała ustrzec się przed nadwagą i wszelkimi „chorobami cywilizacyjnymi”, jak miażdżyca, cukrzyca, nadciśnienie czy zwyrodnienie stawów spowodowane nadwagą. Samej idei diety trudno odmówić więc zasadności i pozytywnego wpływu na zdrowie. Jednak nie to jest najważniejsze w treningu.

Ludzie Zachodu nie znają głodu. Gdy tylko pojawia się uczucie wolnego miejsca w żołądku, wypełniane ono jest ponownie pożywieniem. Tymczasem dieta jednego posiłku pozwala poznać uczucie głodu i się z nim oswoić. Głód staje się nieodłącznym towarzyszem życia. Psychika się do niego przyzwyczaja i z czasem przestaje on całkowicie przeszkadzać. Głód staje się tylko i wyłącznie sygnałem, że żołądek jest pusty i można go znów napełnić, nie powodując żadnego ubocznego dyskomfortu. Zapanowanie nad uczuciem głodu przekłada się na wszystkie aspekty ludzkiego życia. Podobnie jak głód, zaczyna być odbierany ból. Ból staje się jedynie sygnałem, a nie cierpieniem. Zimno, gorąco, katar, swędzenie… Wszystko zmienia się na sygnał, nad którym psychika człowieka przejmuje pełną kontrolę. Przestaje być ten sygnał kojarzony z cierpieniem, bądź jakimkolwiek dyskomfortem.

Efekty zachowywania diety idą jednak znacznie dalej. Typowa medytacja polega na utrzymywaniu uwagi na jakimś przedmiocie, próbując przez ten czas nie myśleć kompletnie o niczym. Każdy kto próbował medytacji wie, że nie jest to zadanie proste. Tymczasem wyćwiczony praktyką diety umysł jest zdecydowanie bardziej zdyscyplinowany, więc łatwiej mu tę uważność zachować. Dopiero więc w połączeniu z praktyką diety medytacja zaczyna być skuteczna. W połączeniu z praktyką diety i innymi nie wymienionymi tutaj praktykami, które są przez mnichów stosowane, a na które zwykły człowiek kręci ze zniesmaczeniem nosem. Zdyscyplinowanie, które ćwiczone jest dietą, pomaga odnosić sukcesy w życiu zawodowym, przejmować lepszą kontrolę nad domowym budżetem, bardziej odpowiedzialnie opiekować się potomstwem, generalnie – w znaczący sposób podwyższa jakość życia.

Jakikolwiek człowiek w życiu cel sobie wyznaczy, musi do niego dążyć poprzez faktyczne działania. Dlatego właśnie praktyka jest tak istotna! Każdy, kto chce zostać dobrym dziennikarzem, felietonistą, blogerem, musi swoje zadanie domowe wcześniej czy później odrobić. Nie napisze dobrego tekstu, gdy nie umie poprawnie formułować zdań. Człowiek, rodząc się, potrafi jedynie ssać kciuka i płakać. Całą resztę nabywa pełną poświęceń praktyką. Nie inaczej jest z duchowością.

  • : Suthammo Bhikkhu

Dodaj komentarz